Re: Co warta jest książeczka mieszkaniowa

Re: Co warta jest książeczka mieszkaniowa

> jest nas ponad milion muszą się z nami liczyć złodzieje

To zakichane „państFo” niczego nie musi. W tym polskim syfie nie ma żadnych reguł. Tu cię własny kraj może okraść i psa z kulawą nogą (z całym szacunkiem dla zwierząt) to nie obejdzie. Zobaczycie, jak świnia niebo, że ja kiedykolwiek w tym kraju będę patriotą ! Książeczka od ’88 roku (fakt, że wówczas rodzina niezbyt dużo wpłacała, bo i nie za dużo mieli, a ja z racji wieku nie mogłem, bo i nie byłem w stanie ;)), ale z obecnym stanem UWAGA 2300,00 PLN (stan na sierpień 2001, od tamtego czasu nie było wpłat, bo i właściwie nie wiadomo, czy nawet teraz miałoby to sens) to ja sobie mogę – drzwi wejściowe kupić, bo nawet na 1 m2 w Warszawie mnie nie stać (gdzieś w Ząbkach, czy jeszcze dalej to moooże). I po kiego grzyba były te fajansiarskie książeczki ? Nie chcę tutaj być posądzony o wychwalanie „jedynie słusznego” minionego ustroju, ale mooooże, podkreślam może gdyby ów ustrój się nie zmienił to te książeczki miałyby jakiś sens, a tak… Oczywiście mogę ją na kogoś scedować, oddać komuś w celu wypłaty premii gwarancyjnej, ale nie o to chodzi.

Swoją drogą zastanawia mnie jedna rzecz – gdyby, tak teoretycznie, strzelił mi do łba pomysł oddania tej książeczki do oprocentowania (pytanie gdzie – w oddziale PKO BP w którym została założona ?) czy byłoby to możliwe, czy też – tak, jak przeczytałem w jednym z artykułów w sieci oprocentowanie książeczki (może za 11 lat coś by się uzbierało – tylko, żebym się nie przewrócił z wrażenia ;)) możliwe jest wyłącznie w chwili chęci jej zlikwidowania.

Jak widać był to jeszcze jeden z poronionych pomysłów naszego „kochanego państwa” – nie pierwszy z resztą i obawiam się, że jeszcze nie ostatni.



–== c00ba ==–

Comments are closed.