Re: Problem z roczną histeryczką

Re: Problem z roczną histeryczką

Ja miałam ( teraz ma 9 lat) taka córkę, wyla o cokolwiek, była na piersi w wieku roku waga 8.5 kg z 3.5 w dniu narodzin.

Spanie wycie mycie wycie wózek wycie , gdyby nie moja mama to kto wie czy nie wyladowalaby na ścianie. Byłam zmęczona fizycznie i psychicznie tobyl koszmar.

I tu niektórym przyznanie racje o ile maluszk płacze bo chce mamy to rocznika który w sklepie chce iść własna droga to już nie płacze z braku mamy.

Postaw granice od jutra po 1 w tygodniu.

Gdy jest tata w domu idę do łazienki sama. Siku trwa 1-2 minuty i nie umrze jak pójdziesz sama, zamykając drzwi.

I tak dokladaj.

Ja robiłam tak rano szlam z syreną alarmowy do szkoły odprowadzić synka, potem do sklepu , szlam do domu zostawialam zakupy i brałam córkę za rękę i spacer gdzie chciała.

Gdy szliśmy do szkoły wózek.

Ustal w którym miejscu nie wypuszczasz dziecka i tego sie trzymaj, w brew pozorom nie ma tych miejsc dużo bo sklep ulica, poczta, urzędy.

Moja wyla w autobusach okropnie, i sklepach ale ja czasem jej nie słyszałam dopiero wzrok ludzi przypominał mi ze ona płacze.

Jest upartym dzieckiem ale tez bardzo inteligentnym.

W nocy w wieku niecałych 2 lat budziła sie po 20 razy jak tylko pierś z buzi wypuszczala traktowała mnie jak smoczek. Ustalilam ze pierś ma o 10-14-18 i tego sie trzymalam były to pory oddalone od pory snu, czyli rano juznie na spiocha i wieczorem tez nie do spania 3 dni było cieżko. Potem już wiedziała ze dostanie o określonej porze dnia i było ok.

Nie czuła sie całkiem odrzucona a ja nie czułam sie terroryzowana i jak smoczek.

Pózniej zrezygnowałam z karmienia o 14 i w tym czasie był spacer.

Musisz coś z tym zrobić dla dobra ciebie i dziecka, dziecko które dostaje wszystko na już wcale nie jest w przyszłości szczęśliwe i pewne siebie, bo trafia na ludzi którzy granice stawiają i dziecko czuje ze nie jest tak doskonale jak myślało.

Strasznie Ufo traktowałem ja oj bo taka maleńki i ona tez o sobie tanmowila, a jaka była dumna z siebie gdy zrobiła 1 w życiu jajecznicę lub naleśniki w wieku 8 lat.

I widzę ze lepiej na nią działa gdy baje je swobodę i pole do popisu niż gdy robiłam wszystko za nią pod jej dyktando.

Znam koleżankę której syn nie umie bawić sie zabawkami, trzeba mu pokazać jak dana zabawka działa, a ma 4.5 r, ale on nigdy nie jest zostawiono sam sobie.

Nie wolno mu 200 razy przyciągnąć tego samego guzika bo wtedy nie rozwija sie nie idzie do przodu.mama zabiera zabawkę i wymyśla coś kreatywnego.a dziecko z braku kontroli nad swoim życiem robi sobie krzywdę.( samookaleczenie) drapanie do krwi gryzienie siebie i wyrywanie włosów i mama nie wie z czego. I dziwne bo spotyka sie ze specjalista i nikt ja jeszcze nie uświadomił.

I widać ze to na tlene nerwowym bo jak tylko mama na chwile zajmie sie czymś innym już jest drapanie.

W szkole tego nie robi.

Wiec wbrew pozorom ciagle zajmowanie sie dzieckiem nie jest takie dobre.

———————–

Myśl o tym co mówisz…

Nie mów tego co myślisz…

Comments are closed.